Marketing, copywriting – czemu w tym robię i czemu chcę to robić dobrze

Kilka lat przed tym, jak zaczęłam pracować w zawodzie, ktoś zapytał mnie, w jakim zawodzie nie chciałabym na pewno pracować. Odpowiedziałam po zastanowieniu: copywriter. Po prostu nie. Nawet gdyby mi płacili w złocie, nawet gdyby Hugh Jackman podjechał pod moją kamienicę i osobiście o to prosił. Jak widać, zmieniłam zdanie.

Z czego wynikało moje podejście. Otóż… nie lubiłam reklam. Większość mnie irytowała, niemalże żadna nie nakłaniała do zakupu danego produktu. Piosenki o serkach i kredytach wyśpiewywane w telewizji przez sztucznie zadowolonych ludzi powodowały u mnie zgrzytanie zębami. Była to też era wyskakujących wszędzie w internecie niechcianych „okienek” z reklamami, era spamu typu „schudnij w 7 dni nawet 20 kg”. Innymi słowy, niemalże wszystko, co widziałam – zwłaszcza w sieci – było nachalne, kiepsko wytargetowane, stawiające na przyciągnięcie uwagi nie treścią, a migotaniem, niechcianą muzyką i schowanym nie wiadomo gdzie wyłącznikiem. Praktycznie każdy, kogo znałam, nienawidził tych wyskakujek, niemalże każdy przełączał w czasie reklam kanały. Dobrych, ciekawych kampanii reklamowych było w telewizji kilka. W internecie – niemalże wcale. Raczkujące medium nie wyrobiło sobie jeszcze standardów reklamy.

Reklama, marketing i copywriting

Do tematu reklam, marketingu i copywritingu wróciłam dopiero po ukończeniu szkoły. Moje podejście powoli się zmieniało, głównie za sprawą ciekawych kampanii sieciowych, które zdarzyło mi się obserwować. Doszło do mnie, że ja wcale nie nienawidziłam reklam. Nienawidziłam złych reklam. Takich, które nie tyle chciały przyciągnąć klienta, co zapędzić go łopatą do kupowania produktu. Wtedy też zaczęłam się zastanawiać, czy można zrobić to inaczej. Czy na pewno tym, czego oczekujemy od marketingu jest wielki, czerwony napis, zasłaniający stronę, którą ktoś akurat czyta? Czy oczekujemy ludzi, którzy będą szukali na całej stronie ukrytego wyłącznika irytującej muzyki?

Pierwsze swoje zlecenie dostałam z przypadku. Klient chciał, abym mu napisała na stronie coś, co przyciągnie klientów i dobrze wypozycjonuje ją wśród przeglądarek. Pomysłałam o tej całej niechcianej, spamowej treści, którą widziałam w życiu i zrobiłam coś zupełnie innego: merytoryczny poradnik zahaczający o dziedzinę, którą zajmował się mój klient, z nienachalnym lokowaniem produktu i wszelkimi danymi dla przeglądarek. Bardzo szybko okazało się, że na stronę zaczęli przychodzić ludzie z problemami opisanymi w artykule, lub zainteresowani poruszonymi w niej kwestiami. Były to więc osoby, które już na wstępie ciekawiła treść, potrzebowali rozwiązania – a więc byli potencjalnymi nabywcami produktu.

W czasie realizacji kolejnych zleceń nauczyłam się wielu rzeczy. Oprócz kwestii czysto marketingowych, dotarło do mnie, że aby ktoś się interesował tym, co piszę, musi to być… ciekawe. To wbrew pozorom nie truizm. Wielki, czerwony baner zwraca uwagę. Ale może być całkowicie nieciekawy, jeśli nie niesie żadnych interesujących treści. Może być namolny, jeśli przeszkadza komuś w robieniu tego, czym akurat się zajmował.

Kolejną nauką, jaką wyciągnęłam ze swojej pracy jest to, że ludzie szybko uodparniają się na reklamy, które widzą setki razy. Jeśli robisz dokładnie to samo, co wszyscy inni, nikt na to nie zwróci uwagi. Praktycznie nikt nie pamięta kolejnej, schematycznej reklamy proszków do prania, kolejnej piosenki o serku. Jeśli natomiast pamięta, niekoniecznie musi ją lubić. Przyśpiewkę Eweliny Lisowskiej reklamującą znaną sieć sklepów kojarzył niemalże każdy. Czy skutkowało to zwiększeniem sprzedaży? Cóż, nie mam dostępu do odpowiednich danych, na pewno jednak zaskutkowało to wysypem memów z piosenkarką z… taśmą klejącą na ustach. Internauci dobitnie dawali znać, że mają jej dosyć.

Ciekawej treści

Ciekawej treści nie zastąpi znane nazwisko. Nie zastąpi półrozebrana kobieta. Reklama, która spróbuje sprzedać za pomocą seksu i golizny coś, co nie ma nic wspólnego z seksem i golizną będzie przegrana na starcie. Tak samo taka, która usiłuje być na czasie i trafiać do młodych, ale tworzący nią ludzie, zapewne po czterdziestce lub pięćdziesiątce, obserwują popkulturę i kulturę internetową tylko z boku. Sztuczne wytwarzanie memów w internecie w dziewięciu przypadkach na dziesięć jest skazane na porażkę, ponieważ rolą twórcy w tego typu rzeczach jest jedynie wprawienie ich w ruch – resztę powinna zrobić społeczność.

Sztuką jest zrobić coś, co spodoba się wielu ludziom. Nie tylko zostanie im narzucone przez odbiornik, ale sprawi, że będą chcieli wrócić. Dlatego wyjątkowo ważna jest w marketingu internetowym treść. Im więcej ciekawej, merytorycznej treści – dobrze napisanej, dobrze skatalogowanej – przekazujesz, tym większe prawdopodobieństwo, że ta treść zostanie przeczytana, a strona – zauważona. Dlatego wiele wielkich firm prowadzi blogi z ciekawostkami z branży, z artykułami na tematy pokrewne. Nie suche „weś pan kup mydło”, tylko coś, co odbiorcę zwabi.

Oczywiście, długie treści to nie jedyne, czym się zajmowałam. Dużo trudniejszą pracą jest tworzenie sloganów czy nazw. Dużo łatwiej jest osiągnąć oryginalność, jeśli masz do dyspozycji dziesięć tysięcy znaków niż gdy musisz zmieścić się w stu. Jednak tutaj panują podobne zasady jak wszędzie – ma być ciekawie. Oryginalnie, z polotem, nazwa czy slogan mają trafiać do odpowiedniego targetu. Lub przeciwnie, stawiać na uniwersalizm. Pisałam już, że krótkie formy są trudniejsze? 🙂

Co copywriter chciałby robić w życiu zawodowym?

Co bym chciała dalej robić w zawodzie? Cóż, pisać. Piszę od dziecka, opowiadania, felietony, recenzje, scenariusze. Interesuję się nauką, kulturą i popkulturą. Mimo że studiowałam kierunek ścisły, chcę realizować się w zawodzie głównie humanistycznym. Ponieważ copywriting to nie tylko humanistyka i nie tylko reklama. Jeśli piszę na tematy związane z bankowością, muszę zgłębić tajniki dziedziny. Jeśli artykuł dotyczy medycyny – korzystam z wiedzy zdobytej na studiach, PubMedu lub opinii znajomych lekarzy. Dając więc zlecenie copywriterowi, należy więc pamiętać, że samo pisanie to tylko część pracy. Czasami ta mniejsza, bo do tego pisania trzeba się przygotować. Płacąc copywriterowi nie wykupujesz więc jedynie godzin klepania w klawiaturę – ale także czas, gdy opracowywał temat.

Jakie zlecenia lubię pisać?

Oczywiście, bazujące na kreatywności, ale też te wymagające przygotowania merytorycznego. Lubię wiedzieć, że treść, którą tworzę, ma jakiś głębszy sens. Moje zainteresowania są dość rozległe, jedyne propozycje, które na pewno odrzucam, to te bazujące na oszukiwaniu klienta – tworzenie sztucznych konkursów, będących zakamuflowanymi subskrypcjami SMS, lub podobne praktyki balansujące na granicach prawa oraz daleko za granicami przyzwoitości.

Lubię to, co robię. Chciałabym to robić dobrze i wiązać z tym swoją przyszłość. Mam nadzieję, że klienci docenią moje zaangażowanie w tworzenie interesujących, niebanalnych treści.

„Bezbolesna” migracja starego sklepu do Magento

Twój sklep ma coraz więcej klientów? Wprowadzasz nowe produkty i rozbudowujesz sklepową platformę o nowe rozwiązania ułatwiające zakupy, ale masz ograniczone ruchy? Szukając profesjonalnych rozwiązań za niewielką cenę, przenieś stary sklep do nowego sklepu internetowego Magento.

Niesłabnąca popularność Magento

Magento jest obecnie jedną z największych platform wykorzystywanych do handlu internetowego. Niesłabnącą popularność zawdzięcza intuicyjnemu, administracyjnemu interfejsowi oraz możliwości rozbudowania e-sklepu o bogate funkcje. Jeśli to oprogramowanie jest uznawane za jedno z najlepszych rozwiązań dla handlu internetowego, to czy bez problemu można eksportować dane z innych platform do nowego sklepu Magento? 21w.pl gwarantuje, że docenisz automatyzację procesów związanym z importem i eksportem danych wdrożoną przez nas dla Twojego sklepu www.

Szybka i zgrabna przesiadka ze starego sklepu www do nowego sklepu internetowego Magento

Okazuje się, że obsługa Magento pozwala na szybką i przystępną obsługę. Chcąc zmienić swój stary sklep internetowy na zupełnie nowy, zbudowany na Magento, nie będziesz miał z tym żadnych problemów, ani nie napotkasz komplikacji technicznych. Rozbudowana automatyzacja procesów umożliwia łatwą pracę. Firma 21w.pl zaadaptuje odpowiednie rozwiązania dla sklepu internetowego, ułatwi import i eksport danych. Znacznie przyspieszy to „przeprowadzkę”, ponieważ nie będzie potrzeby ręcznego dodawania kategorii, produktów, użytkowników czy kontrahentów. Wdrażając odpowiedni skrypt 21w.pl, przeniesie stary sklep do nowego sklepu Magento.

Przenoszenie sklepu Magento

Właściciele sklepów internetowych stają czasem przed koniecznością migracji dotychczasowych rozwiązań na bardziej rozbudowane i funkcjonalne niż do tej pory. Aby stary sklep internetowy przeniesiony na Magento działał prawidłowo, oprócz przeniesienia samych plików i zawartości bazy danych takich jak kategorie produktów, produkty wraz z parametrami i zdjęcia, jak również kontrahenci, trzeba dodatkowo wykonać inne czynności. I tutaj doskonale sprawdzi się fachowa pomoc specjalistów 21w.pl.

Jak importować dane do Magento?

Dobrze, że zdecydowałeś się na wdrożenie platformy Magento. 21w.pl pomoże Ci przenieść stary sklep do nowego sklepu Magento bez strat dla Ciebie i bezboleśnie dla Twoich klientów. Stawiając na doświadczenie w pracy z platformą Magento, gwarantujemy bezpieczne przeniesienie danych z istniejącego e-sklepu do nowego sklepu www. Zobaczysz, jakie to proste. Więcej dowiesz się, kontaktując z Sylwestrem Kowalem: tel. 608-012-047, e-mail sylwester.kowal@21w.pl .